Top

Są takie dni…

Są takie dni…

Są takie dni…

Zaspana wstaję rano, idę do łazienki, myję ręce i patrzę coś leży w toalecie. Przypominało gumkę do włosów… Myślę sobie „no nie będę teraz grzebać w kiblu” i spuściłam wodę. Wychodzę i dostaję olśnienia, gdyż na mojej ręce brakuje jednej bransoletki Tous, która pływa gdzieś teraz w krakowskiej kanalizacji…

No coż bywa… Wkurzona zrobiłam sobie jakże paskudną kawę i przypaliłam omleta.

Wsiadłam w auto, stanęłam w korku i spóźniłam się do pracy.

Stwierdziłam, że odczaruję ten dzień i zrobie swój, dobry trening. Wychodząc z szatni patrzę, a mam ubrane dwa inne buty. Dla usprawiedliwienia obie pary są białe.

Bułgarskie przysiady były dziś cięższe niż kiedykolwiek, ale udało mi się skończyć z całym uzębieniem i bez kontuzji co uważam dziś za ogromny sukces!

Po treningu wypadałoby coś zjeść, ale oczywiście ostatni obiad w mojej knajpie został sprzedany osobie przede mną.

Na pocieszenie zjadłam ulubiony sernik.

Po, którym teraz boli mnie brzuch.

I już sama nie wiem czy się śmiać czy płakać bo jest dopiero 14:00

Ktoś mnie przebije?

Share

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.